czwartek, 19 lutego 2015

Prolog

-Dasz sobie radę młoda... - Krystian wziął mnie w ramiona i pocałował w czoło.
Krystian ma 23 i jest moim starszym bratem. Od lat łączy nas silna więź. Krystian od zawsze marzył,żeby zostać żołnierzem, dlatego teraz wyjeżdża na misję za granicę, a ja zostaje w Polsce z matką pracoholiczką, która zdradza "ojca", który jest odemnie 4 lata starszy... Nasz prawdziwy tata nie żyje. On również był żołnierzem,dlatego Krystiana aż tak to pasjonuje.
Moje życie nie ma sensu. Matki całymi dniami nie ma w domu, twierdzi że "jest w pracy", a pieniędzy nie ma. Tak więc i ja musiałam podjąć pracę, żeby nie głodować. Jakby tego było mało, pracuje w klubie ze striptizem, i muszę to pogodzić ze szkołą. Teraz, kiedy Krystian wyjeżdża na 1,5 roku, będzie mi jeszcze trudniej. Mam nadzieję, że moje życie się zmieni...

Wtuliłam się w mojego brata, który już musiał wychodzić z domu, aby zdążyć na samolot.
-Rzuć tą cholerną pracę.. -szepnął mi na ucho i wyszedł zmaykając drzwi.
Matki oczywiście nie było w domu, więc zostałam sama z tym jej Rafałkiem.
Rafał ma 21 lat,studiuje, ale nie wiem co, nie interesuje się jego życiem.
-Zrobiłaś lekcje?-zapytał mnie,jakby był moim ojcem, co mnie strasznie w nim denerwuje
-Nie rozmawiam z tobą!!-krzyknęłam wchodząc po schodach na piętro.
Na piętrze znajdują się pokoje mój,i Krystiana,oraz toaleta.Na dole jest kuchnia, malutki salon bez telewizora, ponieważ nie stać nas.Stoi tam jeszcze stara kanapa na której nie raz śpi Rafał, bo ich kłótnia to codzienność, oraz dwa fotele. Na parterze jest jeszcze sypialnia mamy i łazienka.
Teraz będe tam sama. Krystian sprawiał, że czułam się tu odrobine bezpieczniejsza.
Dwa lata temu, kiedy byłam w domu sama, ktoś myślał że nikogo tu nie ma, i wywarzając drzwi wszedł do domu.

Jest nieedziela, już prawie godzina 23:45.Już dość późno, a jutro szkoła i praca..

#Kolejny dzień
Budzik zadzwonił o godzinie 6:15.Lekcje zaczynają się o 8:00,dotarcie do szkoły zajmuje mi godzinę.
Wstałam z łóżka, wyciągnęłam z szafy bieliznę i ubrania. Weszłam do toalety, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w czarne rurki z wysokim stanem,pudrowo różowy zwiewny sweter, oraz buty na 15cm koturnie, całe zabudowane, i tak jakby sztucznie zawiązane. Długie ciemne włosy rozczesałam,i zostawiłam rozpuszczone.Moje włosy były moim jedynym atutem.No może jeszcze oczy.Jestem niska jak na 17lat,dlatego nie ptzrpadam za płaskimi tenisówkami.
Chwyciłam torbę z książkami i zeszłam na dół.
-Diana, idziemy!-krzyknęłam
Diana to nasza młodsza siostra, ma cztery lata.Ona jest córą matki i Rafała, który tak jakby zapomniał że ma dziecko, bo to ja codziennie zaprowadzam i odbieram ją z przedszkola, to ja zabieram ją na plac zabaw do parku.
-Zawieść was?-zapytał Rafał na pół śpiący
-No prosze, wreszcie się obudziłeś! Ty nie musisz iść przypadkiem na uczelnie?
Nienawidzę go. Zanim wpaprał się do mojej rodziny był jednym z moich nielicznych przyjaciół.Popsuł to. On to wszystko popsuł.
Z pokoju przybiegła Diana, założyła buciki i wyszłyśmy. Jest maj, nie trzeba zakładać kurtek, czapek szalików...
Szłyśmy chodnikiem rozmawiając o tym,gdzie chciałybyśmy mieszkać,gdzie pracować.. I wtedy przypomniały mi się słowa Krystiana...
Odwróciłam wzrok od jezdni, i w tym momencie przejechał samochód ochlapując mnie wodą, która zebrała się po deszczu. Stanęłam jak wryta, a kierowca samochodu jadąc dalej wystawił ręke przez okno i pokazał popularny gest 'Fuck you'. Westchnęłam, i z zaciśniętymi zębai odprowadziłam Dianę do przedszkola, po czym zadzwoniłam po Rafała, który odebrał po kilku sygnałach
-Oh,Lenka potrzebuje pomocy?-zapytał z szyderczym śmiechem
-Zamknij się i przyjedź po mnie.. - westchnęłam
-A co z tego będe miał?
-Chcesz mieć dach nad głową?
-To gdzie ty jesteś..?
-Ide w stronę domu, znajdziesz mnie.-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni.Powoli szłam chodnikiem, kiedy obok mnie zatrzymał się czarny Ford Edge. Przyciemniona szyba ze strony kierowcy powoli zchodzła coraz niżej.
-A ty nie w szkole? - zapytał chłopak, którego widziałam pare razy w mieście, niedawno się tu przeprowadził z Los Angeles. Znaczy tak twierdzi Eryka,moja jedyna przyjaciółka, która jest jego sąsiadką. Ma na imie Marcel i ma 22 lata. Miał też niby kłopoty z policją za wyjątkowo brutalny gwałt, czy coś takiego.Jest typem bad boy'a,a ja z takimi nie zadzieram.
-A ty nie w pracy?
-Mam miliony na koncie, nie musze pracować... - odpowiedział jakby znudzony tymi pieniędzmi-Ile masz lat?
-Dla Ciebie jestem za młoda-puściłam mu oczko
-Jeśli coś chcę, to to dostaje. A dzisiaj mam ochotę na Ciebie mała.-zagryzł wargę.Nienawidze tego.
-Ale mnie nie dostaniesz-przyśpieszyłam kroku
-Nie zabij sie w tych butach Kochanie!! - krzyknął i pojechał.



------------
W taki oto sposób powstał prolog :)
Mam nadzieje że się podoba :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz